W tym miejscu można doświadczyć historii i patriotyzmu. Pasja połączona z talentem i uporem zmaterializowała się w oryginalny sposób.
Państwo Andrzej i Elżbieta Pędzikowie gród prowadzą w Siedlcach, gm. Chęciny. Podjeżdżam pod ogrodzenie, ale nie jest to jakaś „wypasiona” brama, ale kamienny mur… z otworami na lufy armatnie (łał!). Za bramą witają mnie dwie monumentalne postaci wyrzeźbione w jednym kawałku drewna dębowego. To Chrystus Dobrego Pasterza i Matka Boża Królowa Polski – opiekunowie tego miejsca.
Gospodarz, choć zabiegany, poświęca mi dużo czasu. Mówi o swoich bolączkach, planach i marzeniach. Zainteresowanie historią towarzyszyło mu od najmłodszych lat, ale na chleb zarabia stolarstwem artystycznym. Na dużej, bo prawie hektarowej działce, pobudował dom i pierwsze swoje marzenie – drewniany zamek kryty trzciną, potem zrobił drewniane zasieki i oryginalne latarnie. Odwiedzający ich dom znajomi i nieznajomi zaczęli zachwycać się pomysłem gospodarza i zachęcać do otworzenia się na turystów.
Pierwszym etapem wprowadzania w życie projektu było skorzystanie z PROW-u 2007-2013 na działanie: Średniowieczna kuźnia jako miejsce kultywowania zawodu kowala. Teraz kuźnia z odpowiednim wyposażeniem jest dumą pana Andrzeja. Chętnie ją pokazuje, opowiada odwiedzającym kawałek historii Polski… i wybija okolicznościową monetę. Gdy zjeżdżają się bractwa rycerskie, wtedy kuźnia tętni życiem.
Ale gdy się powie „a”, to trzeba powiedzieć… I tak powstały kolejne pomysły, czyli wioska rycerska, a dokładniej: obóz wojsk sprzymierzonych przed bitwą pod Grunwaldem. Dwa rzędy barwnych namiotów królewskich, w których w okresie letnim śpią „młodzi rycerze”, a po wypoczynku - zaprawiają się w rycerskim rzemiośle. „Młodsi rycerze” mogą dosiąść rumaków, a są to pomysłowe zydelki w kształcie konia rozstawione na łące. Sprawiają wrażenie oddziału jeźdźców gotowych do walki – to świetne połączenie działania z dziecięcą wyobraźnią.
Powstały też domki, a każdy ma kuchnię i łaźnię. Są też dwa domki z czterema sypialniami i z osobnymi wejściami: do Myśliwego Średniowiecznego, do Templariusza, Damy Dworu oraz Królowej Bony i jej syna – Zygmunta Augusta. W każdej sypialni stoją figury tych postaci. Te domki są dla starszyzny, aby mogła przenocować w komfortowych warunkach.
Niemal wszystko, co znajduje się w grodzie, jest wykonane z drewna, najczęściej dębowego. Mamy więc: kuźnię, domki, kuchnię, łaźnię, zamek oraz machinę oblężniczą. Katapultę pan Andrzej wykonał wspólnie z kuzynem – w oparciu o materiały źródłowe i filmy historyczne. Machina jest czynna i czasami daje pokaz swoich możliwości. Nawiasem mówiąc, zekranizowana trylogia i „Krzyżacy” – to ulubione filmy gospodarza, bo to mu w duszy gra: dawna Polska z jej dzielnymi rycerzami. I pewnie myślami wojuje razem z nimi gdzieś w bezkresnych stepach Ukrainy…
Tęsknota za czasami królów i rycerzy wyraziła się w wyposażeniu zamku. Centralną jego częścią jest okazały stół z ośmioma krzesłami (oczywiście wyrzeźbionymi w drewnie), a ich oparcia są płaskorzeźbami przedstawiającymi popiersia 8 królów i władców Polski. Ze swoistego pocztu królów polskich jest nasz rozmówca najbardziej dumny. Te działa sztuki wykonał nieżyjący dziś rzeźbiarz Adam Klupa, któremu gospodarz jest bardzo wdzięczny; zostały po nim jego dzieła.
Co jeszcze? Jeszcze można się zachwycić postaciami 17 wojów rozstawionymi w różnych miejscach grodu, aby go strzegły. Kompozycję dopełniają: kapliczka z Jezusem Frasobliwym i totemami prasłowiańskimi, spory arsenał białej broni, armaty (duży i mały falkonet), moździerze regimentowe, bombard, foglerzy itp.
A na koniec gospodarze zapraszają gości do domu na herbatę. Tutaj też wszystko pozostaje w konwencji; cały dom jest „najeżony” historią. Trzy zbroje rycerskie (które sporo kosztowały), włócznie, dzidy, lance, halabardy itd. W tym miejscu chyba należą się słowa uznania dla żony – Elżbiety, która dzielnie towarzyszy mężowi w jego dążeniach i pasjach, czego najlepszym przykładem jest wystrój ich domu.
Pan Andrzej ma jeszcze bardzo dużo planów i pomysłów, ale brakuje mu funduszy, a te unijne – nie uznają go jako rolnika (państwo Pędzikowie prowadzą turystykę wiejską) i są dla niego niedostępne. A wystarczyłyby nieduże granty na dalszy rozwój wizji. Szkoda, bo jego trochę prasłowiańskie, trochę siedemnastowieczne pomysły cieszą się dużym zainteresowaniem. Odwiedza go młodzież ze szkół, tu mają żywą lekcję historii. Gości indywidualnych, wycieczki z kraju i z całej Europy też przyciąga swoją magią to miejsce.
Jak widać, jest wiele pomysłów na życie i na pracę. Ale najlepsze są te, które powstają z pasji i są realizacją marzeń. Gród państwa Pędzików jest tego dowodem.
Tekst i zdjęcia: Alicja Śmiech
„Aktualności Rolnicze”
ŚODR Modliszewice

















































































































































