Sposobów zapobiegania suszy mamy sporo, jednak żaden z nich nie daje nam gwarancji sukcesu. Zamiast skupiać się na wypłacanych co roku odszkodowaniach na usuwanie skutków suszy, lepiej byłoby inwestować w działania mające na celu gromadzenie zapasów wody.
(…) Postaram się skupić na problemie wody w gospodarstwach rolnych w czasie nadchodzących trudnych lat katastrofalnego ocieplenia się klimatu. Woda w gospodarstwie potrzebna jest do wszystkich rodzajów produkcji: do upraw polowych, do pojenia zwierząt, mycia stanowisk, higieny doju mleka. Produkcja zwierzęca korzysta i będzie korzystać z wody ze studni lub z wodociągu. Nie da się jednak tych źródeł wody zastosować w produkcji roślinnej, przynajmniej w pełni.
Głównie opady
Większość upraw, jak na razie, korzysta wyłącznie z zasobów glebowych, których głównym źródłem są opady deszczu i topniejący śnieg. Są jednak uprawy, których opłacalność spadnie do zera, gdy nie będzie nawadniania. Mam na myśli rośliny jagodowe - truskawki i maliny.
Technika nawadniania jest znana i dostępna, gorzej ma się sprawa ze znalezieniem źródła taniej wody. Przepisy ustawy Prawo wodne już obowiązujące, lecz jeszcze nie do końca egzekwowane, mówią o tym, że gospodarstwo może korzystać za darmo z wody w ilości 5 m3 na dobę. Jednak w ciągu dnia może zużyć większą jej ilość. Rolnik ma prawo zsumować te 5 m3/dobę z wszystkich dni w ciągu roku. Daje to darmową wodę w ilości: 365 x 5 m3 = 1825 m3. Jeśli gospodarstwo zużyje więcej wody w ciągu roku, to za każdy dodatkowo pobrany 1 m3 wody zapłaci 15 gr, gdy woda pobierana będzie ze studni, lub 5 groszy, gdy wodę pozyska z rzeki, starorzecza lub jeziora. Gdy mówimy o groszach, to wydaje się, że nie będzie to zbyt dotkliwa opłata. Jednak gdy uświadomimy sobie, że do nawodnienia 1 ha plantacji w ciągu jednego dnia potrzeba 150-200 m3 wody, a hektarów będzie więcej, to grosze zamienią się w złotówki i będzie ich sporo.
Czerpać do woli
Oczywiście są darmowe źródła wody. Jeśli np. ktoś ma staw położony w całości na swoich gruntach, to może czerpać z niego wodę bez ograniczeń. Problem jest w tym, że nie wszędzie da się wykopać taki staw, bo w miejscu stawu lustro wody podziemnej musi być wysoko. Czyli w pobliżu rzeki tak, ale na wzgórzu już nie. Można oczywiście dno stawu wyłożyć folią i woda nam nie wsiąknie, ale taka inwestycja sporo kosztuje. No i mamy dodatkowy problem - skąd brać tę wodę do napełnienia stawu.
Darmową wodą jest ta pochodząca z opadów atmosferycznych. Będzie to deszcz oraz topniejący śnieg. Gotową instalacją do zbierania wody są dachy budynków gospodarczych i mieszkalnych. Deszcz zbierają rynny i wystarczy od tych rynien wodę odbierać i doprowadzać do naszego stawu.
Opady deszczu mają to do siebie, że występują nieregularnie. Co roku są i będą coraz dłuższe okresy suszy oraz rzadsze okresy, w których wystąpią bardzo obfite deszcze. Nawet jeśli całoroczna suma opadów nie zmieni się, to skutki suszy będą bardziej dotkliwe. Zadaniem na najbliższą przyszłość powinno być wspieranie wszelkich inwestycji, które przyczynią się do magazynowania wody w okresach, gdy jest jej dużo, by można ją było wykorzystać, gdy będzie jej brakować.
Mała retencja
Konieczne jest wprowadzenie kompleksowych działań mających na celu zapewnienie wody do nawodnień bez jednoczesnego uszczuplenia zasobów wody podziemnej i powierzchniowej. I tu należałoby skupić się na odbudowie sztucznych zbiorników wodnych, które służyły do napędzania młynów wodnych w pierwszej połowie XX w. Wspierane powinny być też inicjatywy budowy nowych zbiorników wodnych na małych ciekach wodnych. Oczywiście to zadanie musiałoby być prowadzone przez samorządy, bo rzadko trafi się rolnik mający na swych gruntach całą rzekę. Jeżeli takich małych magazynów wody gromadzących wodę z roztopów wiosennych i ulewnych deszczy powstałoby wiele, to zasoby wody do nawodnień znacznie by się zwiększyły. A ta woda dostępna byłaby dla wszystkich rolników.
Oszczędzanie wody
Ważnym zagadnieniem jest również oszczędzanie wody. Różne są sposoby nawadniania plantacji, od deszczowni po nawadnianie kropelkowe. 22 listopada 2019 r. miał zakończyć się nabór wniosków na nawodnienia plantacji. Jednym z warunków przy ulepszaniu instalacji ma być minimum 10 proc. oszczędzanie wody.
Wzbogacić glebę
Woda w glebie może być w większej części zatrzymywana (oszczędzana), gdy gleba będzie bardziej zasobna w próchnicę. I tu kłania się prawidłowy płodozmian i siew międzyplonów. Próchnica w glebie zachowuje się jak gąbka, wchłania wodę i nie pozwala się jej przedostać głębiej lub spłynąć z pola. Ważną rzeczą zapobiegającą utracie próchnicy jest takie układanie płodozmianu, aby pole jak najkrócej było pozbawione roślin. Nieokryta gleba bardzo szybko wysycha, a wiatr wywiewa z niej najmniejsze cząstki, wchodzące w skład próchnicy. W tym roku osobiście obserwowałem tumany pyłu unoszące się z wyschniętych pól. Kamyki i bryły gliny pozostawały, ale one przecież wody nam nie zmagazynują.
Ważne i od lat zalecane jest unikanie orki wiosennej wysuszającej glebę. Trudniejsze w naszych warunkach rozdrobnienia pól jest upowszechnienie zimowej orki w poprzek stoku, tak by woda z topniejącego śniegu oraz deszczów zatrzymywała się na skibach i wsiąkała, zamiast spływać z pola.
Bogusław Kiedrowski
„Lubelskie Aktualności Rolnicze”, LODR Końskowola
(za AGRO 12-01/2019-2020)

















































































































































